Gdy piszę te słowa, kończy się właśnie 2000-ny rok. Co więcej: powoli wkraczamy w XXI-wszy wiek. Wstępując w nowe, niezapisane "Karty Życia" często cofamy się wstecz w naszych myślach: co zrobiliśmy nie tak, jak mamy postępować, by nie powtórzyć popełnionych dawniej błędów ? W naszych retrospekcjach nie raz chcielibyśmy powrócić do dawnego świata, który być może już nigdy nie powróci. Scena 2000. Pełen rozkwit, czy powolne obumieranie ?
Wystarczy tylko sięgnąć pamięcią do lat 1994 - 1996, lub chociaż 1997 - 1998. W tym pierwszym okresie Scena C64 była w "szczytowej formie"... setki aktywnych osób, co tydzień wiele nowych produktów - swaperzy na pewno nie narzekali na brak stuffu. Publicystyczni melomani mieli pełen wybór, jeśli chodzi o scenowe periodyki: Prawda, Vitality, Astoria, Always czy też Style. Światło dzienne ujrzały znakomite demka: Place in the Space, Love lub chociażby niedokończone Altered States. W 1997 roku często na łamach najpopularniejszych magazynów zaczęto już snuć apokaliptyczne wizje upadku sceny, "newsy" obfitowały w wiadomości typu: "xxx odszedł ze Sceny; yyy kupił sobie PeCeta i nie zamierza bawić się dalej w Scenę C64 (...) ". Lata 1998 / 1999 to zapowiedź Wielkiego Kryzysu, który miał mieć swe apogeum właśnie w roku 2000-nym. I stało się. "Adwarp" nie ukazał się już wcale. "Vitality" również (mam na myśli angielskie wydanie, bo o zaprzestaniu wydawania polskiej edycji poinformowano już dużo wcześniej). Kilka magazynów ogłosiło swoją upadłość, a jeszcze inne przymierzały się do tego: "Inverse", "Freeside" oraz "Newspaper", "Enhiridion"... Nie ukazało się żadne interesujące demo a jedyne jako takie produkcje wychodziły przy okazji odbywania się North Party 6.. i co się okazało ? Odeszło wiele osób ze "starej gwardii", ale pojawili się również debiutanci: grupa Lasser chociażby, która od razu wypuściła swój pierwszy produkt. Można by polemizować na temat jakości etc., ale wiadomo, że początki są zawsze najgorsze. W ostatnim roku XX-ego wieku do głosu próbowali też dojść panowie z grupy Axelerate na czele z Cactus'em, wydając co jakiś czas przeróżne cracki ("złamane" gry). I to w zasadzie wszystko! Zestawiając wcześniejsze lata z rokiem 2000 wnioski nasuwają się same.
Na pewno można śmiało stwierdzić, że w pewnym sensie Scena C64 przeniosła się na grunt internetu. Tzn. wydawanie tutaj czegokolwiek nie miałoby najmniejszego sensu (a gdzie tradycyjne listy, gdzie słowo "delay", "stampy" ?), ale to nowe medium zaczęło spełniać rolę "globalnej łączności". Na liście dyskusyjnej C64Scene/Elysium można było porozmawiać z przedstawicielami niektórych polskich grup, z "Bananowej Republiki" (serwer ftp) w każdym momencie możliwe było zaopatrzenie się w najnowszy, scenowy stuff, kanał #grubasy zapraszał do konwersacji wszystkich, mających cokolwkiek wspólnego ze Sceną C64. Innym przykładem przesiąknięcia Sceny C64 do netu może być np. serwis EMU64 czy powstający właśnie "Kalibre64" Sudi'ego. Gwałtowny upadek polskiej, tradycyjnej sceny przyczynił się również do powstania niepokojących zjawisk: mało znani dotąd ludzie zaczęli wstępować do najlepszych polskich grup, nie musząc przy tym wykazać się żadnymi predyspozycjami (dawniej wstąpienie do Samar'u np. wiązało się z posiadaniem talentu). Również "zalew tandetą" to inny, niepokojący fenomen polskiej Sceny 2000: usilne powracanie do "old skool'a" (dawnego stylu w demach, muzyczkach), stare, pokazywane już setki razy efekty na nikim nie wzbudzające entuzjazmu.
Autorzy: Bzyk/Samar/Lepsi & ludzie z ListyC64